Akcesoria do myjek ciśnieniowych, myjnie parowe i ekologiczne, duży wybór odkurzaczy (profesjonalnych i przemysłowych). Link - kliknij i sprawdź bogatą ofertę z zakresu chemii samochodowej oraz maszyn i urządzeń czyszczących.

Dłuższa przerwa

Pearl Jam podczas swojego koncertu na tegorocznym festiwalu Optimus Alive, który odbywał się w stolicy Portugalii, zaszokowali wszystkich fanów oświadczeniem o tym, że właśnie są świadkami ich ostatniego występu. Muzycy nie mieli na myśli ostatecznego zakończenia kariery zespołu, a jedynie ostatni występ przed dłuższą przerwą. Jak długa przerwa to ma być – nie wyjaśnili, nie podali również żadnych wyjaśnień odnośnie powodów takiej decyzji. Eddie Vedder – wokalista, treść informacji dla fanów odczytał z wcześniej przygotowanej kartki w języku portugalskim. Nie wiadomo również, czy w trakcie przerwy koncertowej muzycy będą nagrywać kolejne utwory. Mamy nadzieję, ze instrumenty nie trafią na długo do szafy BHP, a muzycy znów zaskoczą nas nowymi utworami. Sytuacja była dla fanów ogromnym zaskoczeniem – dlatego wszyscy ci, którzy mieli okazję zobaczyć ostatni koncert w Polsce podczas Openera – mieli dużo szczęścia. Choć wszyscy wielbiciele muzyków z Seattle mają nadzieję, że doczekają się kolejnego albumu i że przerwa nie będzie mimo wszystko zbyt długa.

Miłość front mana

Muzycy rockowi miewają bardzo burzliwe i obfitujące w skandale oraz spektakularne rozstania związki oraz romanse. Eddie Vedder – wokalista Pearl Jam stara się jednak wieść życie dość uporządkowane i legalizuje swoje kolejne związki. Wokalista był wcześniej żonaty z basistką Beth Liebling, jednak ich małżeństwo zakończyło się w roku 2000. Czterdziestopięcioletni Vedder we wrześniu 2010 roku wypowiedział sakramentalne „tak” po raz drugi – jego ślub z 32 – letnią modelką Jill McCormick odbył się w romantycznej i egzotycznej scenerii – na Hawajach i był ukoronowaniem ich wieloletniego związku. Przyjęcie zorganizowane na siedemdziesiąt osób można uznać za skromne jak na standardy gwiazdorskie, choć wśród gości nie zabrakło gwiazd – zjawił się miedzy innymi Sean Penn oraz muzyk, tekściarz i surfer w jednej osobie – Jack Johnson. Vedder i McCormick posiadają już potomstwo – sześcioletnią Olivię oraz dwuletnią Harper Moon.

Pearl Jam i ekologia

Dla wielu fanów zespołu była to niesamowita okazja – zobaczyć swoich idoli podczas koncertu na najlepszym festiwalu muzycznym, jaki odbywa się w Polsce. Pearl Jam nigdy nie zawodzą – również tym razem dali koncert, który został uznany za jeden z najlepszych podczas całego festiwalu. Zagrali między innymi utwór „Amongst The Waves”, który pochodzi z płyty „Backspacer”. Muzycy założyli, że zyski ze sprzedaży tego singla w USA mają wesprzeć organizację Conservation International, która prowadzi program ochrony oceanów. Muzycy propagują także zbiór jedenastu przykazań, które mają uświadomić ludzi i dzięki ich przestrzeganiu pomóc ratować zagrożone akweny. W koncertowym teledysku pewną część zdjęć udostępniła organizacja Greenpeace. Wyjątkowo wymownym elementem tego teledysku jest pokazany na koniec ptak – cały brudny od rozlanej ropy. Może to być nawiązanie do katastrofy ekologicznej spowodowanej pożarem platformy wiertniczej w Zatoce Meksykańskiej.


Riot Act

Riot Act to jedna z płyt Pearl Jam. Album został wydany w 2002 roku. Za okładkę odpowiedzialny jest basista zespołu Jeff Ament. Ament postanowił umieścić na okładce figurkę króla i królowej. Nie są to postacie ludzkie, a szkielety z koronami na głowach. Nad okładką Ament pracował z Bradem Klausem. Próbowali różnych aranżacji dla figurek, fotografowali je, a następnie efekty pracy pokazywali kolegom z zespołu, którzy je oceniali. Finalny efekt pozwala domyślać się, że okładka ma w jakiś sposób symbolizować przemijanie, choć sami jej twórcy nie mają sprecyzowanej wizji dotyczącej interpretacji. Król i królowa jednak tradycyjnie symbolizują władzę, umieszczenie ich w innym, niż tradycyjne otoczeniu może sugerować, że należy ich odbierać jak zwykłych ludzi, którzy także miewają problemy i muszą sobie z nimi radzić. Natomiast tytuł płyty to amerykańskie określenie dotyczące takiego rodzaju rozstania dwojga ludzi, z których jedno wypowiada niemalże tradycyjną kwestię: że nie warto tego ciągnąć.